Większe zmiany

Od ostatniego czasu trochę się u mnie pozmieniało.

9.10 Zmieniłam pracę. Obecnie jestem na płatnym stażu. Praca biurowa jest o wiele przyjemniejsza niż praca w handlu. Jakoś tak bardziej mam ochotę do niej chodzić. Szkolenie niezbyt ciekawe, gdyż tylko dwudniowe, a osoba która mnie szkoliła poszła na urlop. Ale tydzień zleciał szybko. Czasem są nudne dni i nie ma zbyt dużo pracy. Nie lubię tych dni, bo wtedy nie wiem co robić i się nudzę, a P. mówi, że mam robić wolniej… Ale tak się nie da! Po prostu nie da!

14 – 15.09 Sobotę i Niedzielę spędziłam na szukaniu sukienki. I nic nie znalazłam! Bo jestem za niska. Bo jestem za chuda. Bo jestem za PŁASKA!! Katastrofa! Czy producenci markowych ubrań wiedzą, że nie każda dziewczyna nosząca rozmiar xs nie ma 167 cm wzrostu i nie ma biustu w rozmiarze XL?!

W tygodniu nie działo się nic. Do godziny 14 czas dłuży się niemiłosiernie, a później te dwie godzinki jakoś zlatują i nastaje koniec pracy. Mogę wrócić do domu.

21.09 Sobota Poszukiwania sukienki ciąg dalszy. Najpierw z zrezygnowania kupiłam jedną czarną sukienkę na długi rękaw, bo już myślałam, że nic nie znajdę. Zresztą to tylko 30 zł. Kolejny sklep śliczna narzuta za 10 złotych. Kolejny sklep najcudowniejszy ze wszystkich. Najpierw wzięłam spodnie za 10 złotych,  no za 10 nigdzie indziej nie znajdę. Później wypatrzyłam manekina więc pokazałam go ekspedientce i zapytałam czy jest rozmiar XS. Byłam przekonana, że to sukienka, a ta pokazuje mi spódniczkę, więc mówię, że szkoda bo myślałam, że to sukienka. Już chciała to odwiesić ale postanowiłam jednak przymierzyć. Poprosiłam też o bluzkę. Później znalazła mi sukienkę. Trochę się przymnie naskakała. Zapytałam jak wyglądam w sukience i czy nie jest mocno za duża bo to rozmiar s. Stwierdziła, że ciut za duża, ale źle to nie wygląda. I wzięłam spodnie i zestaw z manekina.

Kupiłam, bo była idealna. A cena z 80 złotych na 20 bo ostatnia sztuka…

Na następny dzień wróciłam z pytaniem o czerwone bolerko lub marynarkę do sukienki. Nigdzie nie było. Kupiłam pasek z brzoskwiniowym motylkiem i szal na ramiona o podobnym kolorze.

Na staż jezierzę razem z takim kolesiem. Nie wiem jak ma na imię. Czasem fajnie się z nim gada. Ale wpadł w szał. Bo żadna dziewczyna go nie chce. Tak jakby miał i do mnie o to pretensje. Jako stażysta nie ma do wszystkiego uprawnień, ktoś z góry coś mu wyłączył i nie mógł pracować. Zaczął wszystkich wyzywać, przeklinać. Mówić, że najchętniej, by wszystkich pozabijał… I już go nie ma. Nie pojawia się w pracy.

Kolejny tydzień pracy. Nudno. Za mało obowiązków. Zdecydowanie za mało.

28.09 Kolejny zakupowy weekend. Tym razem w poszukiwaniu rajstop do sukienki. Oczywiście kolor szary, granat, czerwony i czarny, to nie jest duże wymaganie. Problem jest wtedy gdy dochodzą słowa „na mój wzrost”. Ale coś się znalazło. Byłam w orseyu i kupiłam granatową marynarkę. Niestety marszczone rękawy, co mi nie odpowiadało. Kupiłam, bo to jedyna marynarka jaka była na całą galerię. Pojechałam do innego salonu, buła inna marynarka o prostych rękawach wymieniłam towar i dobrałam bluzkę. Ekspedientka już mnie zna. Zapytała czy znalazłam idealną sukienkę. Odpowiedziałam twierdząco wychodząc z przymierzalni powiedziałam, że tym razem coś na mnie pasuje. Uśmiechnęła się. Mam jej uśmiech przed oczami.

Kupiłam też torebkę niby jasny róż.

Niedziela jest leniwa. Wieje. Pada. I nic się nie chce.

W tym miesiącu na ubrania wydałam 577,52 złoty po zliczeniu wszystkiego. Gdybym miała to podzielić przez ilość kupionych rzeczy to za każdą wyłoby 32,10 gr. Było warto.

Zmieniłam też, kolor włosów, na ciemny brąz.

I zmieniam styl ubioru, na bardziej elegancki. Na taki, który od zawsze mi się podobał, a nie miałam kasy na ciuchy. I nie było ich w moim rozmiarze.

I zmieniam, to co nie było prawdziwą mną.

1 Komentarz

  1. Witaj Si. Dzieje się u Ciebie dużo. Dobrze że masz pracę, to ważne by młody człowiek ją miał. Na stażu zapewne zarabiasz niewiele, ale lepsze to niż siedzenie w domu i nudzenie się. Dobrze robisz wyrażając swoje Ja również ubiorem. Podstawą jest by czuć się dobrze samemu z sobą. Kiedy lubimy siebie, swój wygląd jesteśmy lepiej nastawieni do otoczenia, łatwiej nam pokonywać przeciwności.
    Co do córki, pracowała w sklepie tylko miesiąc. Potem kolejny w inwentaryzacji. Teraz próbuje swoich sił tam gdzie wykorzysta wykształcenie, a przede wszystkim znajomość języka francuskiego. Dostała pracę w prywatnym żłobku i klubie malucha. Jest po wstępnych pokazach prowadzenia zajęć, od poniedziałku już pracuje z dziećmi. Zawsze o takim zawodzie marzyła. Zobaczymy, czy będzie to jej praca na stałe. Zamierza też rozpocząć studia podyplomowe, bo brakuje jej wiedzy z zakresu pedagogiki. To da jej prawo do uczenia języka francuskiego.
    Pozdrawiam Si serdecznie. Życzę powodzenia w każdej dziedzinie życia:)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.