Błogi odpoczynek

24 poniedziałek

O 10:30 wskoczyłam w autobus do Torunia, a stamtąd w kolejny do G-o (nie podam poprawnej miejscowości). Johanna i Lu po mnie wyszły. Pierwszy dzień spędziłyśmy na graniu w grę planszową, którą kupiłam, bo gry nie miała żadnej. I wiecie co? Ograła mnie i Johanne. CZTEROLATKA NAS OGRAŁA.

Lu: Dodatkowy rzut kostką, cofasz się x pól, znalazłaś drogę na skróty. A co ja i Joh miałyśmy? A no to: cofasz się x pól, stoisz kolejkę, a i najlepsze WRACASZ NA START. Kiedy Lu była już przy mecie, to ja z Joh nawet w połowie planszy nie byłam.

Po zagraniu trzy razy i będąc ograną trzy razy, postanowiłyśmy ułożyć puzzle z motywem psa i kota. Zestaw zawierał 160 elementów i był na poziomie 6+ Ale mimo to Lu sobie radziła.

Młoda nie odstępowała mnie na krok. I nie przeszkadzało mi to.

Adi obraził się, że rzadziej się odzywam i zrobiło mi się głupio. Bo ma rację. Zawaliłam.

Dzwonili z pracy mówiąc, czy mogę jutro iść do pracy w zastępstwie, bo ktoś tam nogę złamał. Poinformowałam, że jestem w Toruniu i nie mogę.

Najlepszy tekst Lu, gdy powiedziałam, że dzwonią z pracy. Nie odbieraj.

Wieczorem poszłam z Lu na plac zabaw. Chciałyśmy kupić kinder jajko by porzucać zabawką. Tak jak wtedy. ona siedziała na górze zjeżdżalni i łapała, a ja stałam na dole i próbowałam wkulać to tak by złapała. Bardzo fajna zabawa, taka odstresowująca. Ale wszędzie strasznie drogo i zrezygnowałyśmy. Wyszło na to, że kupiłyśmy sobie po wafelku do lodów. Takim barwionym. Ona różowy, a ja zielony, oraz gumy kolki, które można było zmarnować na zabawę na zjeżdżalni :) Zmarnowałyśmy dwie, a resztę zjadłyśmy.

Na kolację zjadłam smażony makaron zagryzany bananem i chlebem. Cudowne połączenie.

W nocy wraz z Johanną obejrzałyśmy film – nasza tradycja. Rozpadało się , a miałyśmy plany jechać na cały dzień do Torunia.

25 wtorek

Lu zjadła ze mną na pół bułkę. Bo nie chciała by mama robiła jej śniadanie. Wolała ode mnie. Odwiedziłam też fryzjera – Lu stała przy mnie i się przyglądała. Normalnie jak mój cień.

Wycieczka zaliczona. Pierwszy punkt zwiedzania? Sklep z odzieżą bo Lu oblała się jogurtem. Wybrała sobie bluzkę w paski i bluzkę z motylkiem. Kupiłam dwie, ponieważ w planach były lody i pizza.

Kupiłyśmy paczkę ryżu by pokarmić gołębie. Wszystkie trzy miałyśmy frajdę.

Miał być obiad w McDonald ale system im nawalił i nie mogli przyjmować zamówień.

Biegiem na pizze. Lu jadła ze mną Joh wzięła sobie z sosem czosnkowym. Nie zjadłyśmy całej. Pozwiedzałyśmy netto, bo było dużo czasu. Kupiłyśmy watę cukrową. No i tak zleciał poniedziałek i wtorek.

Teraz następne dwa dni wolnego pod rząd wypada – 14 i 15 sierpnia oraz 26 i 27. No więc szykuje się przynajmniej jedna wycieczka. A może uda się i dwie?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.